O autorze
Prezes Związku Firm Pożyczkowych. Dawniej redaktor prowadzący w Bankier.pl. Zawodowo zainteresowany analityką gospodarczą i polityczną.

Podatek katastralny. Rewolucja tylnymi drzwiami?

Podatek katastralny to jeden z najbardziej kontrowersyjnych pomysłów fiskalnych. Dla wielu właścicieli jego wprowadzenie oznaczałoby wielokrotny wzrost kosztów utrzymania nieruchomości. Dla rynku mocne tąpnięcie cen, a dla spłacających hipoteki poważne kłopoty.

Strefy podatkowe w polskich miastach

Najmocniej za zmianą formy opodatkowania nieruchomości lobbują samorządy, które na katastrze zyskałby najwięcej. To do nich trafiają podatki lokalne, a więc też te pobierane od właścicieli nieruchomości. A napięte przez wieloletnie inwestycje infrastrukturalne budżety lokalne natychmiast potrzebują pieniędzy. Niecierpliwi samorządowcy nie chcą już czekać na wprowadzenie zmian na szczeblu centralnym i mogą spróbować obejść przepisy.

W zależności od podziału na strefy, opartego na planach zagospodarowania przestrzennego, ustalana byłaby stawka podatku od powierzchni nieruchomości. W ten sposób lokale i tereny w strefach mieszkaniowych, usługowych, inwestycyjnych lub rolnych mogłyby być obciążane różnymi podstawami opodatkowania. Tak oto wprowadzony zostałby podatek katastralny bez katastru.

Katastry powszechne na świecie

Opodatkowanie nieruchomości wg wartości, a nie jak w Polsce wg klasy, powierzchni i płaskiej stawki w gminie, jest powszechne w Europie. Na Wyspach Brytyjskich działa na przykład od 400 lat. Podatek płacony od urzędowej wyceny nieruchomości płacą też Hiszpanie, Francuzi czy Szwedzi.


W Niemczech, Austrii i Holandii podstawą opodatkowania są ceny rynkowe rejestrowane na podstawie aktów notarialnych lub bezpośrednio z ksiąg wieczystych. Ciekawe rozwiązanie przyjęła Irlandia, w której podatnik sam ustala wartość nieruchomości. Jeżeli jednak w przyszłości sprzeda ją drożej niż 110 proc. zadeklarowanej wartości, zapłaci dotkliwe kary. Podatek katastralny działa też m.in. w Czechach, na Słowacji, na Łotwie, w USA, Kanadzie i niektórych krajach azjatyckich jak Singapur.

Największym problemem przy przejściu na tę formę opodatkowania nieruchomości jest posiadanie kompletnych i rzetelnych spisów ewidencyjnych nieruchomości. W krajach z wieloletnią tradycją administracyjną, lub tych które są spadkobiercami pruskiej lub austriackiej kultury urzędniczej nie jest to problemem.

W 2013 r. podatek katastralny w Polsce?

Jednak w Polsce, w której wiele nieruchomości wciąż posiada nieuregulowany status, lub ich przeznaczenie lub prawa i formy własności nie są jasno określone, uporządkowanie takiej ewidencji musiało potrwać. Tymczasem posłowie opozycji alarmują, że nawet jeżeli quasikatastru nie wprowadzą na własną rękę samorządy, może zrobić to rząd, nawet jeszcze w tym roku.

Wszystko w ramach prac nad Krajową Polityką Miejską w resorcie Rozwoju Regionalnego. W założeniach do ostatecznego dokumentu znalazł się zapis mówiący o potrzebie zweryfikowania zasad opodatkowania nieruchomości ze wskazaniem na podatek od wartości, jako jedną z możliwych opcji. Zdaniem posłów opozycji, może być to wstęp do przepchnięcia zmian tylnymi drzwiami, być może jeszcze w tym roku.

Drogie mieszkania i niskie płace

Tymczasem w ocenie niektórych ekspertów podatek katastralny w polskiej specyfice mógłby zdestabilizować cały rynek nieruchomości. Wszystko przez wysoką dysproporcję pomiędzy wyceną nieruchomości, a osiąganymi dochodami przeciętnej rodziny. Przy stawce podatku w wysokości 1 proc., o której wspomina się najczęściej, rodzina zarabiająca podwójną średnią krajową i żyjąca w średniej wielkości mieszkaniu w dużym mieście, mogłaby oddawać do gminy nawet ok. 10 proc. dochodów na sam tylko podatek katastralny.

Nieruchomości wykupione za ułamek wartości w ramach uwłaszczenia, budowane samodzielnie systemem gospodarczym lub wybudowane wiele lat temu na obrzeżach miast, które teraz przekształciły się w prestiżowe osiedla, mogą mieć obecnie wysoką wartość, co wcale nie oznacza, że ich właściciele są ludźmi zamożnymi na tyle, aby podźwignąć nowe wielotysięczne obciążenia.

Rodzina Na Bruku

Najmocniej poszkodowaną grupą byłyby młode małżeństwa spłacające kredyty za niedawno kupione mieszkania. Nie dość, że wiele z nich płaci raty od kredytu przewyższającego wartość nieruchomości, których ceny od trzech lat spadają, to do tego musieliby udźwignąć nowe obciążenie. W takich warunkach, wielu młodych ludzi może zrezygnować z dalszego spłacania kredytu i poważniej pomyśleć o emigracji.

Podobnie jak studenci i absolwenci, którzy wynajmują mieszkania – ceny wynajmu wzrosłyby drastycznie ograniczając mobilność społeczeństwa i chęć do kształcenia się poza miejscem zamieszkania. Powszechnym efektem drastycznego podwyższenia podatków od nieruchomości, bo do tego sprowadzają się zmiany, byłoby ogólne znaczne zubożenie społeczeństwa, a w wielu przypadkach dramaty związane z koniecznością przeprowadzki lub zadłużenia się.
Trwa ładowanie komentarzy...